Skontaktuj się ze mną

Nasza gospodarka – wbrew bardzo dobrym wskaźnikom – wymaga naprawy

Nasza-gospodarka-wbrew-bardzo-dobrym-wskaznikom-wymaga-naprawy

2019-09-26

Wielkopolski Kongres Gospodarczy właśnie się zakończył. Ta debata, organizowana przez i dla przedsiębiorców, jest bardzo ważna dla samorządu województwa. Chcemy się wsłuchać w to, co ich zdaniem trzeba zmienić i poprawić w naszej gospodarce, bo wielkopolska gospodarka – wbrew bardzo dobrym wskaźnikom – jednak wymaga naprawy. Możemy się pochwalić stałym wzrostem gospodarczym, wielkością PKB dającą nam już status tzw. kraju przejściowego w Unii Europejskiej, mamy najniższy w kraju poziom bezrobocia, cieszymy się, że wciąż w Wielkopolsce wzrasta liczba firm i poziom nakładów inwestycyjnych. Ale…

– a okazało się to też już w ramach prac nad Strategią Wielkopolska 2030 – regionalna gospodarka odnotowuje też niskie i bardzo niskie wskaźniki. Chodzi o te, dotyczące innowacyjności i całej sfery B+R, które trudno uznać za zadowalające. Dane te lokują Wielkopolskę nawet w drugiej połowie stawki województw – na 8, 10 miejscu. Uważam, że to jest problem. 
Choć mamy potencjał naukowy i gospodarczy, to jednak trudno uznać formę relacji tych dwóch potencjałów za szczytową. Widać to wyraźnie w naszych konkursach adresowanych do kręgów naukowych i podmiotów gospodarczych w zakresie innowacyjności. Takich wniosków jest niewiele, a jeśli są, są niezadawalające. Brakuje w nich pomysłów na poziomie patentowym, które pozwolą otrzymać wsparcie i zmierzyć się ze światowym rynkiem. Podobnie jest u nas z aplikacjami do europejskiego programu Horyzont 2020, w którym można uzyskać pieniądze na badanie i rozwój. Pytanie, jak sobie z tym problemem poradzić? 
Nasz samorząd pozostaje otwarty na dialog z przedsiębiorcami i wspólnie z nimi zmierzyć się z tym tematem. Kongresowe panele były taką próbą, ale nigdy dość dyskusji i rzetelnej analizy, która pozwoli ustalić, co jest tym hamulcem, oddalającym nas od liderów na rynku innowacyjności.
I jeszcze jedno. Z całym szacunkiem dla wszystkich programów społecznych, które są w Polsce wdrażane, ale mam wrażenie, że pomimo szumnych zapowiedzi o strategii odpowiedzialnego rozwoju, w dyskusji publicznej zostały pogubione wszystkie zasadnicze elementy. Nie dostrzegam w wypowiedziach przedstawicieli władz centralnych odpowiedzi na kluczowe pytania: jaki będzie miks energetyczny dla Polski, jak będziemy redukować emisję CO2, jak będziemy mierzyli się z tymi wyzwaniami, które niesie świat, gospodarka 4.0, robotyzacja, jak będziemy podnosić poziom kwalifikacji, do takiego, który pozwoli naszym kadrom konkurować w świecie? 
To wszystko – mam wrażenie – jest na marginesie i obawiam się, że tracimy czas, a jest to wysoce niepokojące. Starajmy się więc nadrobić to na poziomie regionu, w ramach naszych sił i możliwości finansowych oraz koncepcyjnych. Być może ten nasz głos dotrze również do decydentów – mam cichą nadzieję, że może już wkrótce innych. 
 
Choć mamy potencjał naukowy i gospodarczy, to jednak trudno uznać za szczytową formę relacji tych dwóch potencjałów. Widać to wyraźnie w naszym konkursach adresowanych do kręgów naukowych i podmiotów gospodarczych w zakresie innowacyjności. Takich wniosków jest niewiele, a jeśli są, są niezadawalające. Brakuje w nich pomysłów na poziomie patentowym, które pozwolą otrzymać wsparcie i zmierzyć się ze światowym rynkiem. Podobnie jest u nas z aplikacjami do europejskiego programu Horyzont 2020, w którym można uzyskać pieniądze na badanie i rozwój. Pytanie, jak sobie z tym problemem poradzić? 
Nasz samorząd jest otwarty, by podjąć dialog z przedsiębiorcami i zmierzyć się z tym tematem. Kongresowe panele są już taką próbą, ale nigdy dość dyskusji i szczerej, rzetelnej analizy, która pozwoli ustalić, co jest tym hamulcem, który oddala nas od liderów na rynku innowacyjności.
 
Z całym szacunkiem dla wszystkich programów społecznych, które są w Polsce wdrażane, ale mam wrażenie, że pomimo szumnych zapowiedzi o strategii odpowiedzialnego rozwoju, w dyskusji publicznej zostały pogubione wszystkie zasadnicze elementy. Nie dostrzegam w wypowiedziach przedstawicieli władz centralnych odpowiedzi na kluczowe pytania: jaki będzie miks energetyczny dla Polski, jak będziemy redukować emisję CO2, jak będziemy mierzyli się z tymi wyzwaniami, które niesie świat, gospodarka 04, robotyzacja, jak będziemy podnosić poziom kwalifikacji, do takiego, który pozwoli naszym kadrom konkurować w świecie? 
To wszystko – mam wrażenie – jest na marginesie i obawiam się, że tracimy czas, a jest to wysoce niepokojące. Starajmy się więc nadrobić to na poziomie regionu, w ramach naszych sił i możliwości finansowych oraz koncepcyjnych. Być może ten nasz głos również dotrze do decydentów – mam cichą nadzieje, że może już wkrótce innych. 

Jestem Wielkopolaninem. Tutaj się urodziłem, ukończyłem studia, pracuję i mieszkam.

Urodziłem się w Kaliszu i tam ukończyłem Szkołę Podstawową nr 16 im. Powstańców Wielkopolskich. Naukę w szkole średniej rozpocząłem już w Poznaniu w III Liceum Ogólnokształcącym, a mieszkałem wtedy na ulicy Zeylanda. Potem były studia na kierunku archeologia Polski i powszechna na UAM w Poznaniu. Już w trakcie studiów przeprowadziłem się do Suchego Lasu. Mieszkam w tej pięknej podpoznańskiej wsi od ponad 30 lat.

Jestem dumny, że pracując na różnych szczeblach samorządu, mogłem mieć w tych przemianach swój udział. Jako Marszałek Województwa Wielkopolskiego decydowałem o wielu sprawach związanych z rozwojem regionu i budowaniem jego silnej pozycji w Zjednoczonej Europie. Aktywnie działam w strukturach Europejskiego Komitetu Regionów - chcę, aby samorządowy głos był słyszalny w Brukseli.

.